Wyniki wyszukiwania dla:

handel

Liczba wyników: 263

Co zmienił zakaz handlu. Ciekawe wyniki analiz

Co zmienił zakaz handlu. Ciekawe wyniki analiz

Polska
- Jeśli chodzi o wpływ zakazu handlu w niedziele, to przełożyło się to zdecydowanie na liczbę odwiedzin centrów handlowych, zwłaszcza tych na obrzeżach miast. Jeżeli chodzi o obroty sklepów w tych centrach, to możemy to podsumować, że nie ma większej różnicy, bo przedsiębiorcy rekompensują sobie to w inne dni tygodnia - mówiła w programie "Money. To się liczy" Agata Czarnecka, dyrektor w dziale Badań Rynku i Doradztwa w firmie CBRE. - Efektem zakazu handlu jest za to to, że rozwinęła się gastronomia, zwłaszcza w centrach miast - dodała.

"Nowy Lepper" zapowiada wojnę z zagranicznymi sklepami

Polska
- Jeżdżąc po Warszawie nie widzę miejsca dla rolników i ich produktów. Cały handel opanowały cztery zagraniczne sieci handlowe – mówi w programie "Money. To się Liczy" Michał Kołodziejczak, lider AGROUnii. Jak dodaje, muszą walczyć z kapitałem zagranicznym dla dobra polskiego rolnika. – Sklepy rodzinne zostały wyeliminowane i to jest błąd – dodaje lider AGROUnii.
Pomysł na biznes: Meble ze sklejki

Pomysł na biznes: Meble ze sklejki

Finanse
Ręcznie produkowane i personalizowane meble ze sklejki - to pomysł na biznes Joanny i Michała Rypińskich, twórców marki Wood Republic. - Chcemy odczarować stereotyp, że sklejka to materiał gorszej jakości - podkreślają właściciele. Ich firma projektuje i tworzy meble inspirowane duńskim designem i polskim modernizmem lat 60. i 70. Po produkty poznańskiej manufaktury zgłaszali się już klienci z Hongkongu czy Stanów Zjednoczonych. Wood Republic oferuje m.in. biurka, komody rtv, regały, stoliki, łóżka, szafy. Ceny? Najtańszy stolik kosztuje tu 650 zł, najdroższa szafa lub łóżko piętrowe 6 tys. zł. Projekty spersonalizowane są wyceniane indywidualnie. Obecnie w firmie pracuje 9 osób. Skąd pomysł na taki biznes? - Naszą pierwszą marką była klubokawiarnia artystyczna w Poznaniu. W ciągu miesiąca musieliśmy sami zaaranżować i wyposażyć lokal - wspominają właściciele. - Stworzyliśmy bar wykonany w całości ze sklejki. Ten materiał tak nam się spodobał, że później zajęliśmy się projektowaniem mebli - dodają. Firma powstała w 2014 roku. Początkowy koszt inwestycji wyniósł ok. 40 tys. zł. To wartość zakupu pierwszego sprzętu, opracowania autorskiej technologii i marketingu. - Od dwóch lat wartościowo sprzedajemy o 200 proc. więcej r/r. - wylicza Joanna Rypińska. Obecna sprzedaż to ok. 40 zamówień miesięcznie. W Europie polskie meble były już wysyłane m.in. do Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji, Hiszpanii i Niemiec.  Zobacz nowy odcinek programu "Pomysłu na biznes".
Money. To się liczy: Wojciech Kruszewski

Money. To się liczy: Wojciech Kruszewski

Polska
Rozmowa z Wojciechem Kruszewskim, prezesem Lewiatan Holding.                                                                           
Pomysł na biznes: Manufaktura noży

Pomysł na biznes: Manufaktura noży

Finanse
Ręcznie robione noże kuchenne wykonywane na zamówienie - to pomysł na biznes Piotra Jędrasa, właściciela manufaktury noży Kłosy. Jego firma oferuje wysokiej jakości spersonalizowane noże, powstające w krótkich seriach. Czas produkcji jednej sztuki to nawet 4 miesiące. Po polskie rzemiosło w kolejne ustawiają się szefowie kuchni, klienci indywidualni, ale także hotele i restauracje. Zamówienia realizowano już do Malezji, Australii, Kanady czy USA. Noże powstają w pracowni w Warszawie, dzięki rzemieślniczej pracy i wykorzystaniu wysokiej jakości stali narzędziowej i egzotycznego drewna. Ceny? Od 500 do 1,5 tys. zł za sztukę. Realizacja niestandardowego zamówienia to koszt ok. 3 tys. zł. Firma powstała w 2015 roku. Skąd pomysł na taki biznes? - Zaczęło się od hobby jeszcze w gimnazjum i liceum. Tworzyłem pojedyncze przedmioty i sprzedawałem je. To się zaczęło rozrastać w niekontrolowany sposób i tak powstała manufaktura noży - wspomina Piotr Jędras.  Koszt inwestycji wyniósł ok. 10 tys. zł. To głównie wartość zakupionego na początek działalności sprzętu. W pierwszym roku firma sprzedała 50 noży. W ubiegłym roku sprzedaż przekroczyła już 200 sztuk. Plany na przyszłość? - Rozbudowa zespołu i projektu warsztatów nożowniczych - samodzielnego tworzenia noży, nauki właściwego ostrzenia i krojenia - wylicza właściciel. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Sprawdzili DNA przemycanego towaru. Totalne zaskoczenie

Sprawdzili DNA przemycanego towaru. Totalne zaskoczenie

Ciekawostki
Badania DNA, pobranego z wyrobów z kości słoniowej w Kambodży, wykazały niespodziewany wynik. Eksperci odkryli, że jeden z wyrobów powstał nie z kości słoniowej, a z kości wymarłego dawno temu mamuta. Skąd kość mamuta wśród nielegalnie sprzedawanej kości słoniowej? Kambodża to ważny punkt na szlaku przemytniczym kości słoniowej. Kość słoniową najczęściej kupują Chińczycy. Cena za kilogram to ponad 2000 dolarów. Badania DNA przemycanej kości pomagają zidentyfikować miejsca, w których grasują kłusownicy. Kość mamuta pochodzi najprawdopodobniej z rosyjskiej tundry i w przeciwieństwie do słoniowej handel nią nie jest nielegalny, bo mamut nie jest gatunkiem zagrożonym, a wymarłym. W wiecznej zmarzlinie Jakucji może się jej znajdować nawet 500 tys. ton. W 2017 r. z Rosji wyeksportowano 72 tony. Choć może się wydawać, że sprzedaż mamuciej kości jest nieszkodliwa, handlarze często próbują sprzedać nielegalną kość słoniową, jako legalną kość mamuta. Po obróbce nie sposób ich odróżnić bez skomplikowanych badań. Być może mamut zostanie pierwszym gatunkiem wymarłym, który zostanie objęty ochroną, przez co handel wyrobami z kości mamuta przestanie być legalny. Pomoże to ratować żyjące słonie, których codziennie 100 jest zabijanych dla ich kości.
Znany trik przy wyprzedażach. Sklepy stosują go nagminnie

Znany trik przy wyprzedażach. Sklepy stosują go nagminnie

Polska
- Główny problem, z jakim się spotykamy: sklepy podnoszą ceny przed wyprzedażą, a potem obniżają je do pierwotnego poziomi, nazywając to wyprzedażą - mówił w programie "Money. To się liczy" Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Oprócz tego sklepy nie zawsze poprawnie opisują ceny produktów. - Jest jedna sieć, która permanentnie ma z tym problem - mówił Niechciał, ale nazwę tej sieci zachował dla siebie.
Pomysł na biznes: Prezenty w formie przeżyć

Pomysł na biznes: Prezenty w formie przeżyć

Finanse
Upominki w formie przeżyć - to pomysł na biznes Jakuba Matuszewskiego, współwłaściciela marki Wyjątkowy Prezent. Jego firma oferuje ponad 2,5 tys. voucherów, które mają dostarczać niezwykłych wrażeń. Spacer po ścianie wieżowca, kolacja w ciemności czy lot w symulatorze myśliwca - to tylko część niematerialnych pomysłów na prezent. Biznes powstał 11 lat temu. Zaczęło się od narysowanego ręcznie vouchera. Dziś firma działa na kilku rynkach, m.in. w Finlandii, Estonii, na Litwie i Łotwie. Wyjątkowy Prezent współpracuje z 600 partnerami, którzy na terenie Polski oferują różnego rodzaju usługi - np. jazdę Lamborghini ulicami miasta, skok na bungee czy zabawę w parku trampolin. Na skorzystanie z prezentu obdarowany ma 12 miesięcy. Najtańsze upominki kosztują 15 zł, najdroższe nawet 4999 zł. Współwłaścicielami firmy są 3 osoby (Litwin, Anglik i Polak). W polskim biurze nad prezentami w formie przeżyć pracuje ponad 40 osób. Skąd pomysł na taki biznes? - Wszystko zaczęło się od wspólnika, który 11 lat temu chciał podarować przyjacielowi coś niesamowitego i odręcznie narysował mu bon na przejażdżkę quadem - wspomina Jakub Matuszewski. - Sprawdziliśmy czy taki koncept gdzieś funkcjonuje. Okazało się, że w Wielkiej Brytanii. W Polsce to była absolutna nowość - dodaje. Początkowo właściciele zainwestowali ok. milion złotych, skupiając się na stworzeniu systemu do zarządzania i realizacji bonów prezentowych. Z czasem pojawiły się pierwsze sklepy stacjonarne. Dziś jest ich 50, a koszt budowy jednego to 50-200 tys. zł. Od kilku lat sprzedaż w firmie rośniedwucyfrowo. - Obecny wzrost to 16 proc. rdr. Do dnia dzisiejszego vouchery kupiło ponad 600 tys. osób - wylicza Matuszewski. W samym 2018 r. sprzedaż przekroczyła 150 tys. voucherów. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Zakaz Handlu. Czy regulacje powinny być złagodzone?

Zakaz Handlu. Czy regulacje powinny być złagodzone?

Finanse
Już niedługo zakazem handlu objęte będą 3 niedziele w miesiącu. Czy to na pewno dobrze? Rozmowa z Cezarym Kaźmierczakiem, prezesem związku przedsiębiorców i pracodawców
PiS wycofuje się z rozszerzenia zakazu handlu. Prezes Lewiatan dziwi się, że prace ustały

PiS wycofuje się z rozszerzenia zakazu handlu. Prezes Lewiatan dziwi się, że prace ustały

Finanse
- Jestem zdziwiony, że prace nad projektem ustały. Dopuszczenie tak dużej liczby wyłączeń jest nieporozumieniem. Głównym absurdem ustawy jest kwestia sklepowych placówek pocztowych. To błąd techniczny tej ustawy - mówi w programie "Money. To się liczy" Wojciech Kruszewski prezes Lewiatan Holding.
Pomysł na biznes: Las w słoiku

Pomysł na biznes: Las w słoiku

Finanse
Las zamknięty w słoiku - to pomysł na biznes Macieja Grzduka, właściciela marki "Kawałek lasu". Jego firma oferuje kompozycje zamknięte w szkle. To tętniące życiem ekosystemy i prawdziwy dekoracyjny hit, który nie wymaga dodatkowej pielęgnacji. Firma działa od roku i swój model biznesowy opiera o sprzedaż w centrach handlowych. W ciągu 12 miesięcy liczba klientów wzrosła dziesięciokrotnie. Lasami tworzonymi pod Warszawą zainteresowali się już kontrahenci z Litwy, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Firma oferuje pięć rodzajów kompozycji w różnych rozmiarach. Ceny? Od 100 do 300 zł za sztukę. - Rośliny, których używamy pochodzą głównie z terenów tropikalnych. Mech, który jest w Polsce pod ochroną uzyskujemy ze specjalnych hodowli od naszych dostawców - tłumaczy Maciej Grzduk. Biznes prowadzi małżeństwo. W pracowni i pięciu punktach sprzedaży pracuje obecnie 15 osób. Skąd pomysł? - Prowadziłem z kuzynem firmę ogrodniczą. Tam zauważyłem, że ludzie potrzebują obcować z naturą, a nie każdy w może sobie na to pozwolić. Stąd pomysł na wprowadzenie roślin do domu w postaci lasu w słoiku - wspomina Grzduk. "Kawałek lasu" powstał w listopadzie 2017 roku. Koszt inwestycji w pracownię, magazyn i punkty sprzedaży wyniósł ok. 500 tys. zł. Obecnie właściciele skupiają się na franczyzie. Koszt otwarcia własnego punktu sprzedaży w galerii handlowej to ok. 65 tys. zł. Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. - Aktualnie jesteśmy w stanie wyprodukować 4 tys. sztuk słoików miesięcznie - wylicza właściciel. Z usług firmy w hurcie chętnie korzystają klienci instytucjonalni i biznesowi. Plany na przyszłość? - Pozyskanie nowych franczyzobiorców, rozwój sieci sprzedaży i poszerzenie asortymentu - podsumowuje Grzduk. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Londyn i Bruksela dogadały się ws. brexitu. Co to oznacza dla Polaków

Londyn i Bruksela dogadały się ws. brexitu. Co to oznacza dla Polaków

Polska
Jeżeli relacje gospodarcze Wielkiej Brytanii z Unią będą działały na podobnej zasadzie, jak relacje Szwajcarii czy Norwegii, to koszty brexitu nie będą duże, jeśli chodzi o wolny handel. Dla Polski to bardzo ważne, bo Wielka Brytania jest dla Polski ważnym partnerem w relacjach handlowych - mówił w programie "Money. To się liczy" Paweł Borys, prezes Państwowego Funduszu Rozwoju. Jak dodał, Polska ma w tych relacjach nadwyżkę handlową. Druga kwestia to przepływ osób, ale w tej chwili Polacy, którzy mieszkają na Wyspach, mogą czuć się bezpiecznie. Czy dla polskich firm brexit to duża strata czy szansa? - Przede wszystkim to bardziej strata dla brytyjskiej gospodarki. Jeśli chodzi o polskie firmy, to jeśli umowy o wolnym handlu będą utrzymane, to zagrożenia nie ma - mówił Borys. Dodawał, że niedziela, kiedy Unia i Londyn dogadały się w sprawie brexitu, była "smutnym dniem".
Inteligentne półki - polski wynalazek

Inteligentne półki - polski wynalazek

Polska
Polska firma Surge Cloud stworzyła inteligentne półki sklepowe, które dzięki specjalnym sensorom zbierają dane o dostępności produktów, rotacji czy ilości brakującego towaru. Umożliwia to sklepom i producentom redukowanie strat, optymalizowanie ekspozycji i kontrolę nad oferowanymi produktami. Pozwala też poradzić sobie z coraz większym niedoborem pracowników.
Nino o biznesie - Rafał Zaorski: jesteśmy wkurzający dla „łowców frajerów”

Nino o biznesie - Rafał Zaorski: jesteśmy wkurzający dla „łowców frajerów”

Finanse
Kim jest leszcz? Czym się różni od frajera? Jak emocje wpływają na spekulantów na rynkach finansowych? Rafał Zaorski, twórca Trading Jam Session, najbardziej znany polski spekulant, który na żywo w internecie pokazuje jak zarabia miliony, jest gościem programu „Nino o biznesie”. Nino Dżikija pyta o jego zdanie o naciągaczach, szkoleniowcach i „niedzielnych” traderów.
Pomysł na biznes: Szale i koce prosto z Nepalu

Pomysł na biznes: Szale i koce prosto z Nepalu

Finanse
Ciepłe szale i koce produkowane u podnóża Himalajów - to pomysł na biznes Anny Kluczyk, założycielki marki "Nepalove". Jej firma sprowadza i sprzedaje wysokiej jakości produkty z Nepalu. Właścicielka współpracuje z lokalnymi rzemieślnikami i wspiera szkołę, od której zaczęła się jej przygoda z wolontariatem. Przygoda, która przerodziła się we własną działalność. Firma oferuje koce i szale. Produkty występują w wielu kolorach i są wykonane z różnych materiałów - kaszmir, bawełna, kozia wełna. Wszystko jest przyjemne w dotyku, lekkie i ciepłe. Ceny? Od 100 zł do 230 zł za szal. - Ważną częścią tej działalności jest pomoc szkole w Nepalu, wiejskiej szkole w górach, w której byłam wolontariuszką - podkreśla Anna Kluczyk. 5 proc. od każdego produktu jest przeznaczane na rozwój, rozbudowę i doposażenie tej placówki. Skąd pomysł na taki biznes? - Z miłości do gór. Pojechałam w Himalaje na trekking  i wtedy rozpoczęłam wolontariat w Nepalu - wspomina właścicielka. Tam poznała lokalnych przedsiębiorców, z którymi nawiązała współpracę. Firma powstała w 2016 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 13 tys. zł.   Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. - Najbardziej intensywny sprzedażowo czas to jesień i zima, a szczególnie okres przedświąteczny - podkreśla założycielka. Jej plany na przyszłość to rozpoczęcie sprzedaży zagranicznej. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Handlowcy zacierają ręce. Przy cmentarzu sprzedają wędlinę i pasztet

Handlowcy zacierają ręce. Przy cmentarzu sprzedają wędlinę i pasztet

Wiadomości
Z jednej strony znicze i wieńce, z drugiej – wędliny, pasztet i oscypki. To wszystko można kupić przy cmentarzu Północnym w Warszawie. Handlowcy zacierają ręce, bo chętnych do zakupów nie brakuje. O tym wszystkim w relacji reportera WP, Klaudiusza Michalca. 
Cmentarny biznes na nielegalu. Mandat można wliczyć w koszty

Cmentarny biznes na nielegalu. Mandat można wliczyć w koszty

Finanse
Sezon na nielegalny handel pod cmentarzami można uznać za otwarty. Postanowiłem na własnej skórze sprawdzić,czy mimo kar jest on opłacalny. Maksymalna kara to 500 złotych. Zyski przekraczają 1 000 zł dziennie.
Cmentarny biznes na nielegalu. Mandat można wliczyć w koszty.

Cmentarny biznes na nielegalu. Mandat można wliczyć w koszty.

Finanse
Sezon na nielegalny handel pod cmentarzami można uznać za otwarty. Sprawdzamy, czy mimo kar jest opłacalny. Maksymalna kara to 500 złotych. Zyski przekraczają 1 000 zł. dziennie.
Organizacja Handlu o pomyśle rozszerzenia zakazu handlu.

Organizacja Handlu o pomyśle rozszerzenia zakazu handlu. "To skazuje społeczeństwo na brak dostaw"

Polska
- Nie jest to żadne nadużycie, w tej sprawie wypowiedziały się sądy - mówiła w programie "Money. To się liczy" Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, komentując posunięcie sieci Żabka, która może działać w niedziele objęte zakazem handlu, bo jej sklepy mają status placówek pocztowych. Oceniając propozycję "Solidarności" dotyczącą rozszerzenia zakazu handlu od sobotniego wieczora do poniedziałku rano, powiedziała, że to "bardzo zły pomysł". - To skazuje całe polskie społeczeństwo na brak dostaw w poniedziałek rano w sklepach - powiedziała. Jak dodała, tylko niektóre placówki mają magazyny na tyłach swoich sklepów i są w stanie zaopatrzyć sklepy w poniedziałek rano. - Od godzin wczesnych porannych ten towar jest dla nas istotny po niehandlowej niedzieli, nie każdy zdąży zrobić zakupy w sobotę, a zakupy z piątku nie są już tak świeże w poniedziałek rano, jak byśmy sobie wymarzyli - mówiła. Dlatego, przekonywała, konieczne jest, by dostawy odbywały się nocą z niedzieli na poniedziałek lub bardzo wcześnie rano.
Polacy zaczęli robić zakupy spożywcze na stacjach paliwowych.

Polacy zaczęli robić zakupy spożywcze na stacjach paliwowych. "Tam gromadzą się tłumy"

Polska
- Część tej sprzedaży, którą dzisiaj można byłoby realizować w sklepach, realizujemy na stacjach benzynowych, co oznacza z jednej strony przeciążenie pracowników stacji benzynowych, jak również ma to wpływ na konsumentów, którzy muszą stać w dużych kolejkach. Tłumy gromadzą się na stacjach benzynowych i blokują tych, którzy chcą zapłacić za paliwo - mówiła w programie "Money. To się liczy" Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. W jej ocenie polską specyfiką jest upodobanie do sklepów stacjonarnych. - Lubimy robić zakupy w sklepach stacjonarnych, chociażby dlatego przez tyle lat była możliwość robienia zakupów również w niedziele. To był fenomen, że Polacy bardzo chętnie całą rodziną spędzali czas w centrach handlowych na różnych atrakcjach - dodała.
Pomysł na biznes: Sukienki premium

Pomysł na biznes: Sukienki premium

Finanse
Sukienki o klasycznych krojach, produkowane z wysokiej jakości naturalnych materiałów - to pomysł na biznes Krzysztofa Ziętarskiego, twórcy gdańskiej firmy Marie Zélie. - Brakowało nam ubrań, które łączyłyby codzienność i elegancję - podkreśla właściciel, który zrezygnował z działalności fotograficznej na rzecz kobiecej marki modowej. Polskie sukienki z segmentu premium pokochały już nie tylko Europejki. Produkty Marie Zélie są projektowane i szyte w Polsce. Sukienki kosztują w przedziale 300-600 zł. Skąd pomysł na taki biznes? - Zauważyliśmy z żoną luki na rynku mody damskiej. Chodziło o brak klasycznych krojów i naturalnych materiałów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy klientkom spodoba się marka oparta właśnie o takie założenia - wspomina założyciel. Koszt inwestycji w pierwszym roku wyniósł 200 tys. zł. W kolejnym roku właściciel pozyskał milion złotych od inwestorów. Zaczęło się od jednoosobowego biznesu. Dziś Ziętarski kieruje prężnie rozwijającą się spółką, w której pracuje ponad 20 osób. W ciągu dwóch lat działalności firmy sprzedaż wzrosła czterokrotnie r/r. Obecnie firma realizuje zamówienia o wartości ponad pół miliona złotych miesięcznie. Polskie sukienki pokochały też klientki zza granicy. Zamówienia realizowano m.in. do Japonii, Stanów Zjednoczonych, Finlandii czy Austrii. Plany na przyszłość? - Kolejna emisja akcji i pozyskanie kapitału na ekspansje. Chcemy również rozpocząć sprzedaż stacjonarną - wylicza właściciel.  Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".