Pomysł na biznes

... więcej »
Pomysł na biznes: Fotele gamingowe

Pomysł na biznes: Fotele gamingowe

Odcinek: 123
Fotele gamingowe dedykowane zawodowym graczom i pracownikom biurowym - topomysł na biznes Pawła Nowaka, twórcy zielonogórskiej firmy Domator24, właściciela marki Diablo Chairs. Ta polska firma jest dziś liderem w sprzedaży foteli gamingowych w wielu krajach w Europie. W latach 2014-2017 ich obroty wzrosły o ponad 2,2 tys. proc. Tym samym rodzinny biznes z Zielonej Góry znalazł się w rankingu najszybciej rozwijających się firm w Europie według brytyjskiego "Financial Times". Fotele Diablo Chairs są projektowane w Polsce. Produkcja odbywa się za granicą w fabrykach kontraktowych. Fotele są skierowane do osób spędzających długie godziny przed komputerem. Klienci mają do wyboru trzy rozmiary i dwie wersje - sportową dla graczy i bardziej elegancką do biur. Ceny? Od 600 zł do 2000 zł. Początkowy koszt inwestycji wyniósł ok. 500 tys. zł. Sprzedaż foteli gamingowych ruszyła w 2015 roku. W ciągu trzech lat firma sprzedała ponad 100 tys. produktów. Fotele projektowane przez Polaków kupują klienci z całej Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych czy Argentyny. W Polsce, we Włoszech, Francji i Hiszpanii zielonogórskie przedsiębiorstwo jest numerem jeden w swojej kategorii. Plany na przyszłość? - W ciągu trzech lat chcemy zostać liderem w sprzedaży foteli gamingowych w Europie - podkreśla właściciel. Kolejnym krokiem ma być podbicie rynku amerykańskiego. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Coworking dla mam

Pomysł na biznes: Coworking dla mam

Odcinek: 122
Coworking rodzicielski - to pomysł na biznes Beaty Rutkowskiej i Irminy Chrobak,właścicielek BlisCo Mamy. Ich firma oferuje przestrzeń do wspólnej pracy dla matek z salą zabaw dla dzieci. To alternatywa dla pracy w domu czy kawiarni, bez konieczności zatrudniania opiekunki. - Ideą naszego miejsca jest zachęcanie młodych mam do wznowienia aktywności zawodowej - podkreślają właścicielki. Swój pomysł na biznes stworzyły z własnej potrzeby. Dziś z sukcesem prowadzą miejsce, które pokazuje, że można łączyć wczesne rodzicielstwo z działalnością zawodową. Do przestrzeni coworkingowej BlisCo Mamy na warszawskim Wilanowie można przyjść o dowolnej porze. Pracująca mama ma tu do dyspozycji dwa pomieszczenia. Dziecko w tym czasie jest w trzecim - w sali zabaw pod okiem opiekunki. Godzina wynajmu miejsca z opieką to koszt 25 zł. Cena za pakiet jest niższa, ustalana indywidualnie. Firma oferuje również możliwość wynajmu całej przestrzeni lub jednej z sal. To w zależności od pomieszczenia kosztuje 30-50 zł za godzinę. Skąd pomysł na taki biznes? - Każda z nas ma dwójkę dzieci. Powrót do aktywności zawodowej był dla nas trudny ze względu na konieczność wynajmu niań, żłobków na godziny i szukania innych sposobów - wspominają właścicielki. - Wtedy pomyślałyśmy, że miejsce, które połączy pracę z rodzicielstwem będzie idealnym rozwiązaniem. I tak powstał coworking dla rodziców - dodają. Firma działa od wiosny 2018 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 20 tys. zł. To równowartość wyposażenia lokalu i opłaty kilku czynszów. Działalność cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Podobnie jest z wynajmem sal - aktualne obłożenie to 80 proc. czasu poza godzinami pracy coworkingu. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Parkingi rowerowe

Pomysł na biznes: Parkingi rowerowe

Odcinek: 121
Projektowanie i budowa parkingów rowerowych - to pomysł na biznes Radosława Kozubskiego, właściciela Bike2Box. Czy szara barierka z łańcuchem to jedyny sposób przechowywania roweru? Ta firma udowadnia, że można inaczej. Automatyczne wieszaki do przechowywania rowerów w pionie pozwalają oszczędzać 50 proc. powierzchni. Pomysł takich parkingów rowerowych spodobał się już wielu międzynarodowym korporacjom, a łódzka firma ze swoim produktem w tym roku wkroczy na rynek niemiecki. Oferta Bike2Box jest skierowana do deweloperów biurowych i wspólnot mieszkaniowych. To klient decyduje o kolorystyce, designie czy wyposażeniu rowerowni. - Jesteśmy jedyną na rynku firmą, która działa kompleksowo w zakresie infrastruktury rowerowej i promocji hasła "Rowerem do pracy" - deklaruje Kozubski. Ceny? Pojedynczy wieszak kosztuje 270-600 zł. Rowerownia na 100 miejsc w podstawowej wersji zaczyna się od 35 tys. zł. Skąd pomysł na taki biznes? - Kilka lat temu współtworzyłem projekt biurowy. W trakcie jego realizacji natrafiłem na problem braku miejsca dla dużej ilości rowerów w małej przestrzeni - wspomina właściciel. - Nie znalazłem żadnego rozwiązania na rynku, dlatego sam je stworzyłem. W ten sposób powstał nasz pierwszy podnośnik rowerowy - dodaje. Firma powstała w 2015 roku. Obecnie zespół tworzy 9 osób. Początkowy koszt inwestycji wyniósł 300 tys. zł. W ciągu 4 lat firma zainwestowała 800 tys. zł. Do tej pory zrealizowano kilkadziesiąt projektów rowerowni dla międzynarodowych korporacji. W 2018 r. przychody wzrosły do 700 tys. zł. W tym roku mają przekroczyć milion zł. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Słuchawki personalizowane

Pomysł na biznes: Słuchawki personalizowane

Odcinek: 120
Pracownia słuchawek spersonalizowanych - to pomysł na biznes Piotra Granickiego, twórcy Custom Art. Jego firma oferuje słuchawki premium, tworzone na zamówienie. - Dzięki personalizacji i wykorzystaniu opatentowanejtechnologii głośników, jesteśmy w stanie zaoferować jedyny taki produkt na świecie - podkreśla właściciel. Biznes założył 7 lat temu. Zaczynał z kapitałem 3 tys. zł. Dziś zarządza firmą, która sprzedaje na 64 rynkach i należy do światowej czołówki producentów. W Custom Art klient sam decyduje o kolorze, materiale czy grafice na słuchawkach. Wszystko powstaje w oparciu o generator online na stronie firmy. Do stworzenia customowych słuchawek potrzebny jest odlew wnętrza ucha wykonany na miejscu lub dosłany pocztą. Produkcja jest bardzo złożona i wieloetapowa, z wykorzystaniem pracy rąk lub druku 3D. Oferta jest skierowana zarówno do klientów indywidualnych, jak i zawodowych muzyków. Cena gotowego produktu? Od 1,4 tys. do 4,4 tys. zł za komplet. Skąd pomysł na taki biznes? - Z pasji. Byłem recenzentem sprzętu audio. W pewnym momencie moja wiedza dotycząca konstruowania słuchawek była na tyle wystarczająca, że postanowiłem spróbować swoich sił w tej dziedzinie - wspomina Piotr Granicki. Dziś jego firma realizuje ok. 120 zamówień miesięcznie. Największe rynki sprzedaży to Ameryka Północna i Azja. Sprzedaż w Polsce wynosi 10 proc. Z customowych słuchawek polskiej manufaktury korzysta wielu artystów, m.in. Behemoth, Gojira, MØ, Ray Wilson, Sarsa. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Kawiarnia dla influencerów

Pomysł na biznes: Kawiarnia dla influencerów

Odcinek: 119
Miejsce dedykowane cyfrowym twórcom, ze strefą coworkingową i przestrzenią dla firm - to pomysł na biznes Moniki Głuchowskiej i Mateusza Kwiatkowskiego, założycieli kawiarni #tag. - To jedyne takie miejsce w Polsce - podkreślają właściciele. Ich koncept oprócz części kawiarnianej oferuje różnorodną przestrzeń z trzema strefami do organizacji spotkań biznesowych, warsztatów i tworzenia własnych treści w internecie. Działalność cieszy się coraz większym zainteresowaniem zarówno ze strony klientów indywidualnych, jak i firm. Kawiarnia hashtag powstała z myślą o influencerach, instagramerach i youtuberach. Zarówno początkujący, jak i zaawansowani twórcy internetowi mogą tu wypożyczyć lub zakupić profesjonalny sprzęt do swojej pracy. W kawiarni znajdziemy również pierwszy w Polsce "instaroom", czyli specjalne zaaranżowane pomieszczenie do robienia zdjęć. Różnorodną przestrzeń można wynajmować. Działalność prowadzi para wspólników. Obecnie właściciele zatrudniają 10 osób. Skąd pomysł? - Mój wspólnik Mateusz ma już doświadczenie w prowadzeniu własnego biznesu, ja zrezygnowałam z pracy w marketingu w korporacji - wspomina Monika Głuchowska. Zauważyliśmy, że brakuje takiego miejsca. Postanowiliśmy wykorzystać nasze doświadczenie, połączyć siły i stworzyć coś nowego - dodaje. Firma powstała w październiku 2018 roku. Właściciele zainwestowali ok. 400 tys. zł. To koszt projektu lokalu, remontu, wyposażenia, marketingu i czynszu. Kawiarnia funkcjonuje od czterech miesięcy. Liczba klientów wzrasta o 20-30 proc. miesiąc do miesiąca. Firma organizuje też coraz więcej spotkań biznesowych. - Widać, że potrzeba takiej przestrzeni jest duża, co przekłada się na regularny wzrost eventów - podkreśla Mateusz Kwiatkowski. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Smart stetoskop

Pomysł na biznes: Smart stetoskop

Odcinek: 118
Pierwszy na świecie inteligentny stetoskop - to pomysł na biznes Wojciecha Radomskiego, prezesa i współtwórcy StethoMe. Poznański startup stworzył elektroniczny domowy stetoskop do osłuchiwania dzieci i dorosłych, który współpracuje ze smartfonem. Polacy zapowiadają tym rewolucję na rynku telemedycyny. W projekt inwestują międzynarodowe fundusze, w tym VC Manta Ray, należący do Sebastiana Kulczyka. Firma planuje ekspansje w krajach Unii Europejskiej, a w przyszłości w Stanach Zjednoczonych. Wbudowany w stetoskopie inteligentny system analizy pracy płuc lub serca ocenia, czy powinniśmy udać się do specjalisty. Taka informacja wyświetli się na naszym smartfonie. Ma to w przyszłości skrócić kolejki do lekarzy. - Naszym marzeniem jest, aby StethoMe znalazło się w każdym domu, tak jak dzisiaj w każdym domu znajdziemy termometr - podkreśla Wojciech Radomski. Produkt nie jest jeszcze dostępny na rynku. Firma rozpoczęła etap testów. Sprzedaż ruszy w 2020 roku. Smart stetoskop będzie dystrybuowany za pośrednictwem placówek medycznych i ubezpieczycieli w ramach wykupionych pakietów. Obecnie biznes tworzy 5 wspólników, którzy zatrudniają 20 osób. Startup powstał w 2015 roku. W pierwszej rundzie finansowania spółka otrzymała 1,5 mln zł na rozwój projektu. - Do tej pory łącznie udało nam się pozyskać ponad 3,5 mln euro. Większą część stanowiły dotacje z Unii Europejskiej - wylicza Radomski. Reszta środków pochodziła od kilku inwestorów - m.in. SpeedUp Group, TDJ Pitango, Programa. Polski smart stetoskop, oprócz naszego rynku, ma być sprzedawany m.in. w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, a także w krajach skandynawskich. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Meble ze sklejki

Pomysł na biznes: Meble ze sklejki

Odcinek: 117
Ręcznie produkowane i personalizowane meble ze sklejki - to pomysł na biznes Joanny i Michała Rypińskich, twórców marki Wood Republic. - Chcemy odczarować stereotyp, że sklejka to materiał gorszej jakości - podkreślają właściciele. Ich firma projektuje i tworzy meble inspirowane duńskim designem i polskim modernizmem lat 60. i 70. Po produkty poznańskiej manufaktury zgłaszali się już klienci z Hongkongu czy Stanów Zjednoczonych. Wood Republic oferuje m.in. biurka, komody rtv, regały, stoliki, łóżka, szafy. Ceny? Najtańszy stolik kosztuje tu 650 zł, najdroższa szafa lub łóżko piętrowe 6 tys. zł. Projekty spersonalizowane są wyceniane indywidualnie. Obecnie w firmie pracuje 9 osób. Skąd pomysł na taki biznes? - Naszą pierwszą marką była klubokawiarnia artystyczna w Poznaniu. W ciągu miesiąca musieliśmy sami zaaranżować i wyposażyć lokal - wspominają właściciele. - Stworzyliśmy bar wykonany w całości ze sklejki. Ten materiał tak nam się spodobał, że później zajęliśmy się projektowaniem mebli - dodają. Firma powstała w 2014 roku. Początkowy koszt inwestycji wyniósł ok. 40 tys. zł. To wartość zakupu pierwszego sprzętu, opracowania autorskiej technologii i marketingu. - Od dwóch lat wartościowo sprzedajemy o 200 proc. więcej r/r. - wylicza Joanna Rypińska. Obecna sprzedaż to ok. 40 zamówień miesięcznie. W Europie polskie meble były już wysyłane m.in. do Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji, Hiszpanii i Niemiec.  Zobacz nowy odcinek programu "Pomysłu na biznes".
Pomysł na biznes: Personalizacja obuwia

Pomysł na biznes: Personalizacja obuwia

Odcinek: 116
Usługi personalizacji, czyszczenia i renowacji obuwia - to pomysł na biznes Mateusza Szymczaka, twórcy firmy "Pimp my shoes". Jak przekonuje właściciel, możemy tu dowolnie "odpicować" swoje buty i odzież. - Malowanie, zdobienie, haft, czyszczenie, ozonowanie - jesteśmy w stanie zrealizować praktycznie każde życzenie klienta - tłumaczy Szymczak. Wszystko zaczęło się od hobbystycznej działalności garażowej, która przerodziła się we własny biznes. Dziś po usługę personalizacji butów do Poznania zgłaszają się klienci nie tylko z Polski, ale i USA, Wielkiej Brytanii, Holandii czy Niemiec. W "Pimp my shoes" możemy całkowicie zmienić wygląd swoich nowych butów, jak również przerobić te stare, zniszczone, dając im drugie życie. Ceny? Czyszczenie kosztuje 50-60 zł, renowacja 80-200 zł, a personalizacja ok. 150 zł. Realizacja bardziej skomplikowanych zamówień trwa ok. 4 dni. Skąd pomysł na taki biznes? - Zacząłem od rutynowego czyszczenia swoich butów, później przyjmowałem zamówienia od znajomych. Na początku to była działalność garażowa - wspomina Mateusz Szymczak. Pomogły mi portale społecznościowe, w których dzieliłem się efektami swojej pracy. To przerodziło się we własny biznes - dodaje. Firma powstała w 2017 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 100 tys. zł. To równowartość zakupu hafciarki, pozostałych maszyn i wyposażenia lokalu. - Od początku działalności, w ciągu 3 lat sprzedaż wzrosła o jakieś 900 proc. - podsumowuje właściciel. Dziś jego firma realizuje średnio 100 zamówień miesięcznie, a ich liczba stale rośnie. Wśród nabywców są już nie tylko klienci z Europy, ale i zza oceanu. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Manufaktura noży

Pomysł na biznes: Manufaktura noży

Odcinek: 115
Ręcznie robione noże kuchenne wykonywane na zamówienie - to pomysł na biznes Piotra Jędrasa, właściciela manufaktury noży Kłosy. Jego firma oferuje wysokiej jakości spersonalizowane noże, powstające w krótkich seriach. Czas produkcji jednej sztuki to nawet 4 miesiące. Po polskie rzemiosło w kolejne ustawiają się szefowie kuchni, klienci indywidualni, ale także hotele i restauracje. Zamówienia realizowano już do Malezji, Australii, Kanady czy USA. Noże powstają w pracowni w Warszawie, dzięki rzemieślniczej pracy i wykorzystaniu wysokiej jakości stali narzędziowej i egzotycznego drewna. Ceny? Od 500 do 1,5 tys. zł za sztukę. Realizacja niestandardowego zamówienia to koszt ok. 3 tys. zł. Firma powstała w 2015 roku. Skąd pomysł na taki biznes? - Zaczęło się od hobby jeszcze w gimnazjum i liceum. Tworzyłem pojedyncze przedmioty i sprzedawałem je. To się zaczęło rozrastać w niekontrolowany sposób i tak powstała manufaktura noży - wspomina Piotr Jędras.  Koszt inwestycji wyniósł ok. 10 tys. zł. To głównie wartość zakupionego na początek działalności sprzętu. W pierwszym roku firma sprzedała 50 noży. W ubiegłym roku sprzedaż przekroczyła już 200 sztuk. Plany na przyszłość? - Rozbudowa zespołu i projektu warsztatów nożowniczych - samodzielnego tworzenia noży, nauki właściwego ostrzenia i krojenia - wylicza właściciel. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Zajęcia muzyczno-twórcze dla dzieci

Pomysł na biznes: Zajęcia muzyczno-twórcze dla dzieci

Odcinek: 114
Zajęcia z edukacji muzycznej wzbogacone warsztatem kreatywności - to pomysł na biznes Moniki Marianowskiej, właścicielki projektu Muzaki i firmy Flow. Muzaki to autorski program muzyczno-kreatywny skierowany zarówno do klientów indywidualnych, jak i przedszkoli. - Dzieci aktywnie grają na instrumentach, realizują się w tańcu i ruchu - tłumaczy właścicielka. Impulsem u niej do rezygnacji z pracy na etacie i założenia własnej firmy było macierzyństwo. Dziś Marianowska rozwija swoją działalność, z sukcesem wdrażając projekt w kolejnych placówkach. Oferta firmy jest skierowana do dzieci od 10. miesiąca do wieku przedszkolnego. Zajęcia muzyczno-kreatywne odbywają się w przedszkolach i żłobkach, ale także indywidualnie w salach zabaw i klubokawiarniach na terenie Warszawy. Ceny? Miesięczny abonament w ramach dodatkowych zajęć w przedszkolu to koszt 60-100 zł od osoby. Warsztaty indywidualne kosztują 120-180 zł miesięcznie. Można też skorzystać z jednorazowych spotkań weekendowych w cenie 35-45 zł. Skąd pomysł na taki biznes? - Przełomowym momentem w moim życiu było macierzyństwo i rezygnacja z etatu - wspomina właścicielka. - Brakowało takich zajęć na rynku. Postawiłam na autorski program. Prace wdrożeniowe trwały siedem miesięcy - dodaje. Firma powstała w 2016 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 80 tys. zł. To głównie wartość samochodu niezbędnego do ciągłego przemieszczania się, przewożenia sprzętu oraz koszt samych instrumentów i niezbędnych rekwizytów. W ciągu dwóch lat do biznesu dołączyły dwie osoby, które również prowadzą zajęcia. Obecnie firma współpracuje na stałe z 18 placówkami w Warszawie. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Ziołowe ściany do biur

Pomysł na biznes: Ziołowe ściany do biur

Odcinek: 113
Ziołowa ściana do biura - to pomysł na biznes Mateusza Wiśniewskiego i Jana Jungsta, założycieli Vegi. Ich firma oferuje wiszący mini ogród, dzięki któremu pracownicy korporacji codziennie mają dostęp do świeżych ziół. Można z nich przyrządzać napary lub dodawać je do posiłków. - Pomagamy przedsiębiorcom dbać o zdrowie swoich pracowników - podkreślają wspólnicy. To pierwsza taka firma w Polsce. W ciągu 8 miesięcy z usług Vegi skorzystało 20 międzynarodowych korporacji, a firma została nagrodzona jako "Startup Pozytywnego Wpływu".  Ziołowa ściana składa się z 16 doniczek. Znajdziemy w nich m.in. miętę, melisę, majeranek czy oregano. Produkt możemy wynająć lub kupić. Abonament za serwis, opiekę i codzienną dostawę świeżych ziół kosztuje od 1,5 tys. do 3 tys. zł miesięcznie, w zależności od wielkości firmy. - Z jednej ściany korzysta do 300 pracowników, co przekłada się na 1000 naparów lub wartościowych dodatków do posiłków miesięcznie - wylicza Wiśniewski. Biznes założyło dwóch wspólników. Obecnie w firmie pracuje 10 osób. Skąd pomysł? - Zaczęliśmy od całorocznych, przydomowych szklarni. Chcąc codziennie towarzyszyć ludziom ze zdrową żywnością, wymyśliliśmy ziołowe ściany do biur - wspominają wspólnicy. Firma powstała w 2017 roku. Do tej pory właściciele zainwestowali ok. milion zł. Jak mówią, rynek benefitów dla pracowników jest bardzo konkurencyjny, ale ich firma jest pierwszą w Polsce, która codziennie oferuje biurom świeże zioła. Do tej pory do klientów Vegi trafiło ponad 20 tys. ziół, z których przygotowano 60 tys. naparów lub dodatków do posiłków. Plany na przyszłość? - Pozyskanie w 2019 r. kolejnych 60 klientów, praca nad zautomatyzowaną ścianą do domu dla klientów indywidualnych i poszerzenie oferty na kolejne miasta w Polsce - wyliczają wspólnicy. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Prezenty w formie przeżyć

Pomysł na biznes: Prezenty w formie przeżyć

Odcinek: 112
Upominki w formie przeżyć - to pomysł na biznes Jakuba Matuszewskiego, współwłaściciela marki Wyjątkowy Prezent. Jego firma oferuje ponad 2,5 tys. voucherów, które mają dostarczać niezwykłych wrażeń. Spacer po ścianie wieżowca, kolacja w ciemności czy lot w symulatorze myśliwca - to tylko część niematerialnych pomysłów na prezent. Biznes powstał 11 lat temu. Zaczęło się od narysowanego ręcznie vouchera. Dziś firma działa na kilku rynkach, m.in. w Finlandii, Estonii, na Litwie i Łotwie. Wyjątkowy Prezent współpracuje z 600 partnerami, którzy na terenie Polski oferują różnego rodzaju usługi - np. jazdę Lamborghini ulicami miasta, skok na bungee czy zabawę w parku trampolin. Na skorzystanie z prezentu obdarowany ma 12 miesięcy. Najtańsze upominki kosztują 15 zł, najdroższe nawet 4999 zł. Współwłaścicielami firmy są 3 osoby (Litwin, Anglik i Polak). W polskim biurze nad prezentami w formie przeżyć pracuje ponad 40 osób. Skąd pomysł na taki biznes? - Wszystko zaczęło się od wspólnika, który 11 lat temu chciał podarować przyjacielowi coś niesamowitego i odręcznie narysował mu bon na przejażdżkę quadem - wspomina Jakub Matuszewski. - Sprawdziliśmy czy taki koncept gdzieś funkcjonuje. Okazało się, że w Wielkiej Brytanii. W Polsce to była absolutna nowość - dodaje. Początkowo właściciele zainwestowali ok. milion złotych, skupiając się na stworzeniu systemu do zarządzania i realizacji bonów prezentowych. Z czasem pojawiły się pierwsze sklepy stacjonarne. Dziś jest ich 50, a koszt budowy jednego to 50-200 tys. zł. Od kilku lat sprzedaż w firmie rośniedwucyfrowo. - Obecny wzrost to 16 proc. rdr. Do dnia dzisiejszego vouchery kupiło ponad 600 tys. osób - wylicza Matuszewski. W samym 2018 r. sprzedaż przekroczyła 150 tys. voucherów. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Symulator pszczoły

Pomysł na biznes: Symulator pszczoły

Odcinek: 111
Symulator pszczoły – to pomysł na biznes Łukasza Rosińskiego, wiceprezesa Varsaw Game Studio. Działająca od dwóch lat firma opiera się o prosty pomysł – znalezienie niszy na rynku gier komputerowych. - Tą niszą, którą gracze mocno docenili, jest skupienie się na grach „z innej perspektywy”. Takim projektem jest nasz pierwszy projekt Bee Symulator, w którym pokazujemy świat z perspektywy pszczoły – mówi Rosiński. Premiera gry zaplanowana jest na połowę przyszłego roku. Poza standardowymi dziś kanałami sprzedaży, jakimi są platformy online, Bee Symulator trafi również w wersji pudełkowej do sklepów.
Pomysł na biznes: Las w słoiku

Pomysł na biznes: Las w słoiku

Odcinek: 110
Las zamknięty w słoiku - to pomysł na biznes Macieja Grzduka, właściciela marki "Kawałek lasu". Jego firma oferuje kompozycje zamknięte w szkle. To tętniące życiem ekosystemy i prawdziwy dekoracyjny hit, który nie wymaga dodatkowej pielęgnacji. Firma działa od roku i swój model biznesowy opiera o sprzedaż w centrach handlowych. W ciągu 12 miesięcy liczba klientów wzrosła dziesięciokrotnie. Lasami tworzonymi pod Warszawą zainteresowali się już kontrahenci z Litwy, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Firma oferuje pięć rodzajów kompozycji w różnych rozmiarach. Ceny? Od 100 do 300 zł za sztukę. - Rośliny, których używamy pochodzą głównie z terenów tropikalnych. Mech, który jest w Polsce pod ochroną uzyskujemy ze specjalnych hodowli od naszych dostawców - tłumaczy Maciej Grzduk. Biznes prowadzi małżeństwo. W pracowni i pięciu punktach sprzedaży pracuje obecnie 15 osób. Skąd pomysł? - Prowadziłem z kuzynem firmę ogrodniczą. Tam zauważyłem, że ludzie potrzebują obcować z naturą, a nie każdy w może sobie na to pozwolić. Stąd pomysł na wprowadzenie roślin do domu w postaci lasu w słoiku - wspomina Grzduk. "Kawałek lasu" powstał w listopadzie 2017 roku. Koszt inwestycji w pracownię, magazyn i punkty sprzedaży wyniósł ok. 500 tys. zł. Obecnie właściciele skupiają się na franczyzie. Koszt otwarcia własnego punktu sprzedaży w galerii handlowej to ok. 65 tys. zł. Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. - Aktualnie jesteśmy w stanie wyprodukować 4 tys. sztuk słoików miesięcznie - wylicza właściciel. Z usług firmy w hurcie chętnie korzystają klienci instytucjonalni i biznesowi. Plany na przyszłość? - Pozyskanie nowych franczyzobiorców, rozwój sieci sprzedaży i poszerzenie asortymentu - podsumowuje Grzduk. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Grooming club

Pomysł na biznes: Grooming club

Odcinek: 109
Klub pielęgnacji dla mężczyzn - to pomysł na biznes Adama Borowskiego i Konrada Grabowskiego, właścicieli warszawskiego "Badger Men's Grooming Club". - To pierwsze w Polsce miejsce, w którym mężczyźni mogą kompleksowo zadbać o wygląd w stylu nowojorskim - od głowy do stóp - podkreśla Borowski, Polak, który wychował się w Stanach Zjednoczonych. Po studiach jak mówi - wrócił do kraju, by nad Wisłą realizować swój "American dream". Oprócz usług fryzjerskich można tu skorzystać z masażu głowy, manicure, pedicure, polerowania butów czy prasowania koszul. To wszystko w towarzystwie amerykańskiego burbonu. Ceny usług? Od 160 do 230 zł. Skąd pomysł na taki biznes? - W Nowym Jorku byłem członkiem takiego klubu przez 6 lat. Po przyjeździe do Polski, brakowało mi takiego miejsca tutaj - wspomina Adam Borowski. - Polska i Warszawa bardzo się rozwijają. Skoro takie usługi są potrzebne w Nowym Jorku, Paryżu czy Berlinie, to będą potrzebne i tutaj - dodaje. Swój biznes wspólnicy prowadzą od roku. Z każdym miesiącem odwiedza ich coraz więcej klientów. Aktualnie ok. 400 miesięcznie. Plany na przyszłość? - Kolejne usługi, m.in. SPA dla mężczyzn, squash, siłownia - wyliczają właściciele. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Szale i koce prosto z Nepalu

Pomysł na biznes: Szale i koce prosto z Nepalu

Odcinek: 108
Ciepłe szale i koce produkowane u podnóża Himalajów - to pomysł na biznes Anny Kluczyk, założycielki marki "Nepalove". Jej firma sprowadza i sprzedaje wysokiej jakości produkty z Nepalu. Właścicielka współpracuje z lokalnymi rzemieślnikami i wspiera szkołę, od której zaczęła się jej przygoda z wolontariatem. Przygoda, która przerodziła się we własną działalność. Firma oferuje koce i szale. Produkty występują w wielu kolorach i są wykonane z różnych materiałów - kaszmir, bawełna, kozia wełna. Wszystko jest przyjemne w dotyku, lekkie i ciepłe. Ceny? Od 100 zł do 230 zł za szal. - Ważną częścią tej działalności jest pomoc szkole w Nepalu, wiejskiej szkole w górach, w której byłam wolontariuszką - podkreśla Anna Kluczyk. 5 proc. od każdego produktu jest przeznaczane na rozwój, rozbudowę i doposażenie tej placówki. Skąd pomysł na taki biznes? - Z miłości do gór. Pojechałam w Himalaje na trekking  i wtedy rozpoczęłam wolontariat w Nepalu - wspomina właścicielka. Tam poznała lokalnych przedsiębiorców, z którymi nawiązała współpracę. Firma powstała w 2016 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 13 tys. zł.   Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. - Najbardziej intensywny sprzedażowo czas to jesień i zima, a szczególnie okres przedświąteczny - podkreśla założycielka. Jej plany na przyszłość to rozpoczęcie sprzedaży zagranicznej. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Nocna niania

Pomysł na biznes: Nocna niania

Odcinek: 107
Profesjonalna, nocna opieka położnych nad noworodkami - to pomysł na biznes Joanny Biolik, właścicielki marki Nocnaniania.pl. Jej firma umożliwia zamówienie do domu położnej. - Wszystko po to, by rodzice mogli odpocząć w tym pierwszym, intensywnym okresie - podkreśla właścicielka. Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. To jedyna taka firma w Polsce. Usługa opiera się na współpracy z wykwalifikowanymi położnymi. Nie zatrudniamy niań - tłumaczy pomysłodawczyni, która w Warszawie zrzesza obecnie 30-40 położnych. Opiekę można zamawiać na noc lub na godziny w ciągu dnia. Cena usługi? 419-380 zł za całą noc lub 45-40 zł za godzinę opieki w ciągu dnia. - Pomysł na ten biznes zrodził się po obejrzeniu filmu "Tully". Zaczęłam szukać informacji, czy istnieje taka usługa w Polsce. Okazało się, że nie - wspomina Joanna Biolik. - Dodatkowo moja położna środowiskowa utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest to coś, co jest potrzebne, zwłaszcza dla mam bliźniaków - dodaje właścicielka. Koszt inwestycji wyniósł ok. 3 tys. zł. To równowartość zakupu i budowy strony internetowej, księgowości, prawnika i marketingu. Firma wystartowała latem. Początkowo z usługi korzystali pojedynczy klienci. W październiku zlecenia wypełniły już cały kalendarz. Plany na przyszłość to uruchomienie usługi nocnej niani w kolejnych miastach w Polsce. Niebawem rozpoczną się rekrutacje lokalnych położnych. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Szkoła komunikacji po angielsku

Pomysł na biznes: Szkoła komunikacji po angielsku

Odcinek: 106
Szkoła komunikacji po angielsku - to pomysł na biznes Wiktora Jodłowskiego, twórcy gdyńskiej firmy Talkersi. - Wyróżnia nas metoda nauczania, skupiona na przełamaniu mówienia i podniesieniu kompetencji komunikacyjnych - podkreśla właściciel, który karierę zaczynał jako barista w Londynie. Dziś w Trójmieście kieruje prężnie rozwijającą się spółką. - Większość szkół wciąż skupia się na nauczeniu gramatyki i szlifowaniu perfekcyjnego angielskiego. My wierzymy, że lepiej mówić dobrze i skutecznie już teraz, niż perfekcyjnie za x miesięcy - mówi o swoim biznesie. Talkersi oferują indywidualne kursy stacjonarnie w czterech miastach lub w dowolnym miejscu online. Zajęcia odbywają się z lektorami, w 100 proc. w języku angielskim. Wszystko bez podstawy programowej i gotowego skryptu. Cena jest ustalana indywidualnie, w zależności od trybu i poziomu kursanta, w przedziale 80-140 zł za godzinę. Firma powstała w 2014 roku. Dziś z jej usług korzysta ok. 350 klientów indywidualnych i trzech biznesowych. - Początkowy koszt inwestycji był zerowy. Lekcji można udzielać w kawiarni, w domu lub online - wylicza właściciel. Od tego czasu firma dynamicznie się rozwija. - W 2017 roku spółka zarobiła 1,4 mln zł, w tym roku liczymy na ok. 2 mln zł - podsumowuje Jodłowski. Jego plany na przyszłość to pierwszy w Polsce "English Gym", czyli angielski bez limitów, o dowolnej porze i w stałej cenie. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Sukienki premium

Pomysł na biznes: Sukienki premium

Odcinek: 105
Sukienki o klasycznych krojach, produkowane z wysokiej jakości naturalnych materiałów - to pomysł na biznes Krzysztofa Ziętarskiego, twórcy gdańskiej firmy Marie Zélie. - Brakowało nam ubrań, które łączyłyby codzienność i elegancję - podkreśla właściciel, który zrezygnował z działalności fotograficznej na rzecz kobiecej marki modowej. Polskie sukienki z segmentu premium pokochały już nie tylko Europejki. Produkty Marie Zélie są projektowane i szyte w Polsce. Sukienki kosztują w przedziale 300-600 zł. Skąd pomysł na taki biznes? - Zauważyliśmy z żoną luki na rynku mody damskiej. Chodziło o brak klasycznych krojów i naturalnych materiałów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy klientkom spodoba się marka oparta właśnie o takie założenia - wspomina założyciel. Koszt inwestycji w pierwszym roku wyniósł 200 tys. zł. W kolejnym roku właściciel pozyskał milion złotych od inwestorów. Zaczęło się od jednoosobowego biznesu. Dziś Ziętarski kieruje prężnie rozwijającą się spółką, w której pracuje ponad 20 osób. W ciągu dwóch lat działalności firmy sprzedaż wzrosła czterokrotnie r/r. Obecnie firma realizuje zamówienia o wartości ponad pół miliona złotych miesięcznie. Polskie sukienki pokochały też klientki zza granicy. Zamówienia realizowano m.in. do Japonii, Stanów Zjednoczonych, Finlandii czy Austrii. Plany na przyszłość? - Kolejna emisja akcji i pozyskanie kapitału na ekspansje. Chcemy również rozpocząć sprzedaż stacjonarną - wylicza właściciel.  Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Edukacyjna sala zabaw z klockami

Pomysł na biznes: Edukacyjna sala zabaw z klockami

Odcinek: 104
Miejsce łączące zabawę z nauką - to pomysł na biznes Dominika Berlińskiego, właściciela klocków Mammutico i sali zabaw BlocoLoco. - Nasze piankowe klocki to produkt unikatowy na poziomie europejskim. Są duże, lekkie i trwałe - wylicza Berliński. Jego produktem zainteresowali się m.in. inwestorzy z Dubaju. Właściciel chce teraz rozwijać sieć sal edukacyjnych. - Zwykłych miejsc do zabawy w Polsce powstaje coraz więcej. Takich sal nie ma - dodaje. Pierwsza sala zabaw z polskimi klockami powstała w pruszkowskim Centrum Kultury i Sportu. Dzieci mogą się tu bawić, jednocześnie ucząc języka angielskiego. Miejsce można wynająć na urodziny i inne imprezy. Same piankowe puzzle powstają w Polsce. Firma oferuje ich wynajem (1,5 tys. zł za dobę) lub sprzedaż (ok. 15 tys. zł za zestaw dla 20 osób). Oferta skierowana jest do klientów instytucjonalnych, biznesowych i placówek oświatowych. Sprzedaż pod marką Mammutico ruszyła trzy lata temu. W 2017 roku powstał pomysł wykorzystania klocków przez stworzenie dedykowanych im sal zabaw. Pierwsza sala kosztowała ok. 60 tys. zł. Teraz firma poszukuje inwestorów do otwierania podobnych miejsc w systemie franczyzowym. Polskie klocki cieszą się coraz większym zainteresowaniem. W tym roku sprzedano kilkadziesiąt zestawów. To wzrost o ponad 100 proc. r/r. Poza granice produkt trafił do Estonii. Obecnie prowadzone są rozmowy klientami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Wielkiej Brytanii i Czech. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Auto do drzemek i relaksu

Pomysł na biznes: Auto do drzemek i relaksu

Odcinek: 103
Samochód do drzemek, relaksu i medytacji - to pomysł na biznes Dawida Zaleskiego, projektanta z High Studio. "Key Offline Van" jest jego najnowszym projektem. Japoński mikrovan z wygodnym łóżkiem do relaksu. To jedyny tego typu samochód w Polsce. - Stworzyłem go na potrzeby mieszkańców miast. Polacy nie umieją odpoczywać - tłumaczy projektant. Auto do drzemek ma być antidotum dla zabieganych i zestresowanych pracowników warszawskich korporacji. Wykończona drewnem przestrzeń jest wygłuszona i zaciemniona. W środku czeka na nas wygodny materac, czysta pościel, relaksacyjna muzyka i aroma dyfuzor. Skąd pomysł na taki biznes? - Inspiracją dla projektu były podróże do Azji. Mieszkając tam, obserwowałem jak Chińczycy i Japończycy korzystają w świadomy sposób z krótkich drzemek. Oni umieją odpoczywać. Postanowiłem przenieść ten pomysł do Warszawy - tłumaczy Zalesky. Koszt inwestycji wyniósł 22 tys. zł przy wsparciu finansowym sponsorów. Samochód do relaksu można wynajmować. Z usług korzystają głównie duże korporacje i klienci instytucjonalni. Cena za wynajem grupowy z obsługą kosztuje 1,5 tys. zł za dobę (dla 20-30 osób). Projekt cieszy się dużym zainteresowaniem. Właściciel traktuje go jako dodatkową działalność, a samochód wypożycza na trzy dni w każdym tygodniu. Auto podróżuje po największych miastach w Polsce. Plany na przyszłość? - Zwiększenie liczby vanów oraz stworzenie produktów dedykowanych odpoczynkowi - podsumowuje projektant. - Obecnie pracuję nad mikrochatką, czyli stałą miejską przestrzenią do relaksu - dodaje.Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
poprzednie1 2 3 4 5 ... 6następne